Miesiąc temu Nikaraguańscy wojskowi podpisali ze swoimi rosyjskimi odpowiednikami tajną umowę o współpracy. W tym tygodniu (25.03.2015) Nikaraguę odwiedził Minister Spraw Zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow. Czy naprawdę Nikaragua potrzebuje myśliwców do walki z mafią narkotykową? 

O planach władz Nikaragui jako pierwszy donosił portal Fusion, który rozmawiał z opozycją i przedstawicielami kolumbijskiego rządu. To właśnie Kolumbia jest zaniepokojona potencjalnym zakupów MiG-ów 29, teoretycznie może to zachwiać dominacją Kolumbii na spornych wodach Morza Karaibskiego. Powstaje co raz więcej insynuacji na temat przeznaczenia nowych myśliwców. Pojawiają się głosy, że może chodzić także o ochronę kanału łączącego Morze Karaibskie z Pacyfikiem, który ma przebiegać przez terytorium Nikaragui. Zakup może być także wprost związany z chęcią militarnego dorównania Kolumbii, co w praktyce absolutnie nie jest możliwe.

Nikaragua dysponuje na Morzach Karaibskich jedynie kilkudziesięcioma łodziami patrolowymi, natomiast Kolumbia na morskich wodach utrzymuje flotę liczącą 232 statki, w tym łodzie podwodne i okręty wojenne. Nabycie kilku rosyjskich myśliwców nic nie zmieni w równowadze sił, ale pokaże zaangażowanie rządu Daniela Ortegi w sporze na niespokojnych karaibskich wodach.

Co na to Kolumbia? Jimmy Chamorro, kolumbijski senator powiedział, że “Nikaragua wysyła zły sygnał… i to nie jest dla nas przyjazny komunikat. nie jesteśmy mocno zaniepokojeni, ale Kolumbia będzie gotowa na wszystko, co się może wydarzyć.” Południowy sąsiad Nikaragui, Kostaryka przygląda się sytuacji zwłaszcza z tego powodu, że nie posiada armii (Prezydent Jose Figueres Ferrer rozwiązał armię w 1949 i od tego roku Kostaryka utrzymuje jedynie paramilitarne formacje policyjne). W lutym przedstawiciele Kostaryki osobiście w Waszyngtonie rozmawiali o planach Nikaragui z sekretarzem stanu USA John’ym Kerry. Na północ od Nikaraugi pojawiają się podobne głosy, jak w Kolumbii. Honduras oficjalnie wyraził obawy, że zakup myśliwców mógłby zakłócić równowagę sił zbrojnych w Ameryce Środkowej. Nikaragua odpowiada sąsiadom i wszystkim zainteresowanym w prostych słowach. Generał Adolfo Zapeda z Sił Zbrojnych Nikaragui zapewnił, że inne kraje nie mają czego się obawiać. Zakupione myśliwce byłyby pierwszymi nowoczesnymi samolotami od wielu lat i posłużą wyłącznie do ściśle obronnych celów oraz w aktywniej walce z mafią narkotykową. MiGi-29 nie mają być nigdy użyte jako broń ofensywna.

Nikaragua nie pierwszy raz poważnie zastanawia się nad zakupem rosyjskiego sprzętu. Już w latach 80. rozpoczęli budowę wojskowego lotniska z pasem startowym odpowiednim dla wtedy jeszcze radzieckich myśliwców, jednak od sfinalizowania transakcji odwiódł ich sam Fidel Castro i namówił ich do zakupu helikopterów MI-25 zamiast myśliwców.

Na drodze do wzmocnienia Nikaragui rosyjskimi MiG-ami stoją również względy finansowe. Budżet Daniela Ortegi na zbrojenia to jedynie 73 mln $, czyli przeznaczając całość tej kwoty, można zakupić jedynie dwa myśliwce. Dla porównania Kolumbia wydaje na cele wojskowe ok. 14 mld $.

Wyjaśnienie tajemnicy może kryć się w tajnym porozumieniu podpisanym w lutym, którego treść znają tylko sygnatariusze. O czym mówi porozumienie nie wiedzą nawet członkowanie Komisji Pokoju i Obrony Zgromadzenia Narodowego. Opozycja w Nikaragui uważa, że potencjalny zakup myśliwców to stara pieniędzy. O zaawansowaniu rozmów rządu Ortegi z Rosjanami może świadczyć wizyta Ławrowa i ożywiony sprzeciw sąsiadów kraju. Być może w najbliższym czasie pojawiają się nowe doniesienia z Ameryki Środkowej, które wyjaśnią nam zamierzenia Nikaragui.

(SO/FUSION)